Wisła Królewiecka

Wisła Królewiecka jest odgałęzieniem Szkarpawy. To droga wodna prowadzącą od miejscowości Rybina przez Grochowo, Sztutowo i Kobylą Kępę do Zalewu Wiślanego. Jest dostępna dla wszystkich jachtów, które płyną Szkarpawą, jedynie spłycenia przy ujściu rzeki do Zalewu Wiślanego mogą stanowić przeszkodę dla jachtów balastowych z większym zanurzeniem. Wszystkie linie energetyczne są dobrze oznakowane.

  • Wysokość linii energetycznych jest tutaj

Mimo iż oficjalne "parametry" Wisły Królewieckiej są zbliżone do Szkarpawy, mamy wrażenie, iż ta pierwsza jest nieco węższa a już na pewno bardziej zarośnięta. Pomiędzy zielonościami jest jednak przeważnie żeglowny prześwit. Wrażenie dzikości tego szlaku mimo wszystko pozostaje, co moim zdaniem dodaje rzece uroku. Wodna roślinność zajmuje momentami nawet połowę koryta. Najgorzej jest jednak na początku, w okolicach Rybiny, potem będzie lepiej, a rzeka będzie stopniowo poszerzać swoje koryto. Brak ruchu statków towarowych powoduje, iż rzeka okresami jest bardzo mocno zarośnięta. Ale przecież dotyczy to także innych dróg wodnych w okolicy.


Panorama początku Wisły Królewieckiej w Rybinie - fot. Piotr Salecki


Panorama początku Wisły Królewieckiej w Rybinie - fot. Piotr Salecki

Droga wodna czy nie?

Wisły Królewieckiej nie było od wielu lat w żadnym  zestawieniu "dróg żeglownych". A jednak na brzegu rzeki w Rybinie stała, do maja 2014 roku, drewniana tablica z napisem Wisła Królewiecka - żeglowna droga wodna, klasa III. Wiosną 2014 na Cieplicówce doszło do tragicznego wypadku. Jacht klasy venus dotknął masztem linii wysokiego napięcia i zginęli żeglarze. Nagle u wejść na Wisłę Królewiecką postawiono ogromne tablice "koniec szlaku żeglownego" i "nieoznakowane linie energetyczne". Tablice dotyczące nieoznakowanych linii energetycznych są nieprawdziwe, gdyż wszystkie linie na Wiśle Królewieckiej są dobrze oznakowane. Pod koniec sezonu jedną z nich (w Rybinie) dotyczącą linii energetycznych zdemontowano, ale druga, od strony Zalewu Wiślanego - stoi nadal. Nagłe ustawienie tych tablic spowodowało, iż wielu żeglarzy obawia się wpłynąć na tę rzekę. Ja zdecydowanie do tego zachęcam! Więcej nt tablic dalej.

Ponieważ nadal jest to szlak nie będący oficjalnie drogą wodną, wzdłuż brzegów nie ma słupków kilometrażowych. Dlatego mój opis, oprócz orientacyjnych odległości w kilometrach odnosi się  do wyglądu brzegów i charakterystycznych miejsc na trasie.


Tablica już bez nieprawidłowej informacji o nieoznakowanych liniach energetycznych - fot. P. Salecki

Skrócony kilometraż Wisły Królewieckiej

  • 00,20 km Pomost cumowniczy (prawy brzeg)
  • 00,35 km Przystań Hausbootów (prawy brzeg)
  • 00,40 km Rybina - most zwodzony
  • 00,50 km Pomost cumowniczy (prawy brzeg)
  • 00,50 km Gospodarstwo Agroturystyczne "Pokoje nad rzeką" (lewy brzeg)
  • 01,80 km Rezydencja z wewnętrznym portem (prawy brzeg)
  • 02,40 km Grochowo Pierwsze pomost (prawy brzeg)
  • 05,20 km Cegielnia (lewy brzeg)
  • 05,80 km rozwidlenie szlaków
  • 06,00-06,80 km Sztutowo (lewy brzeg)
  • 06,05 km Przystań wędkarska (lewy brzeg)
  • 06,35 km Zrujnowane nabrzeża (lewy brzeg)
  • 06,45 km Marina Baltica (lewy brzeg)
  • 06,58 km Sztutowo, most zwodzony
  • 06,65 km Sztutowo, przystań żeglarska (lewy brzeg)
  • ok. 08,00 km maszt przekaźnikowy (lewy brzeg)
  • 10,20 km rozwidlenie szlaku wodnego
  • 11,45 km nabrzeże kończące wał (lewy brzeg)
  • 11,50 km ujście rzeki do Zalewu Wiślanego


00,00 km
Start w Rybinie

Nasz rejs Wisłą Królewiecką rozpoczynamy od wpłynięcia na rzekę od strony Szkarpawy w miejscowości Rybina. Mijamy przystań pasażersko-żeglarską Pętli Żuławskiej, wybudowaną w latach 2013-2014, która zlokalizowana jest jeszcze na Szkarpawie
. Tuż za nią pojedynczy prywatny pomost.

Mylące tablice informacyjne
I przy nim, na brzegu tablica-skandal. Tablica kłamliwie zniechęcająca żeglarzy do wpłynięcia na Wisłę Królewiecką. Tablica z napisem "koniec szlaku żeglownego" a pod spodem "nieoznakowane linie energetyczne". Tablice te ustawiono błyskawicznie po tragicznej śmierci żeglarzy na rzece Cieplicówce, gdy jacht klasy "venus" dotknął masztem nieoznakowanej linii wysokiego napięcia. Dlaczego przez lata stała w tym samym miejscu tablica z napisem "Wisła Królewiecka, szlak żeglowny, km 0,0, kl III"??? Podczas gdy wiadomo było, że rzeka nie jest oficjalnie "drogą żeglowną", od wielu lat? I nikt się tym specjalnie nie przejmował! Tablicę zdjęto dopiero przed latem 2014 roku.

Tymczasem większość dróg wodnych w Polsce stanowią "nieżeglowne drogi wodne". To mylne pojęcie, a już na pewno tablica z wielkim napisem "koniec szlaku żeglownego" w wielu wodniakach wzbudza przekonanie, że są to szlaki na których obowiązuje zakaz żeglugi. Tymczasem są to po prostu rzeki lub jeziora, na których nie ma oznakowania nawigacyjnego, na których mogą znajdować się nieoznakowane, niskie linie energetyczne lub jakieś przeszkody podwodne - ale można po nich żeglować!!! Z reguły po takich wodach nie pływają statki pasażerskie czy pchacze z barkami - ale jachty, motorówki, kajaki - jak najbardziej. Nic nie zwalnia z żeglarzy i wodniaków z odpowiedzialności za samych siebie, z obserwacji akwenu, wcześniejszego zasięgnięcia informacji o tym, jakie "niespodzianki" czyhają na nas przed dziobem. Bez względu na to, czy jest to droga żeglowna, oznakowana czy też szlak turystyczny. A wiedzę możemy uzyskać nawet podczas rejsu - choćby od żeglarzy cumujących po sąsiedzku. Niestety, wielkie tablice z napisami "koniec szlaku żeglownego" tego wszystkiego przecież nie tłumaczą i nie zachęcają do dalszego płynięcia taką trasą. Dlatego ja jestem zwolennikiem ostrzeżeń innego rodzaju. Zamiast "tablic strachu" - tablic informacyjnych typu "Droga wodny, nieoznakowana, turystyczna". Prawda, że inaczej to brzmi?

Pomijając powyższe dygresje, czy tablice straszą wodniaków czy nie, część tablic ustawionych na Wiśle Królewieckiej po prostu mija się z prawdą! I to jest największy skandal! Otóż wszystkie linie energetyczne są na tej rzece dokładnie i odpowiednio oznakowane. Jeszcze nie tak dawno temu, w latach 2008-2010 osobiście wytykałem błędy w tym zakresie odpowiednim służbom. Ale linie zostały odpowiednio oznakowane i od 2013 roku nie ma się do czego przyczepić. Po licznych pisemnych monitach tablicę o "nieoznakowanych liniach energetycznych" w Rybinie zdemontowano - pod koniec sezonu 2014 (a może zrobił to ktoś z miejscowych żeglarzy?). Ale "żeby było weselej" pozostawiono ją od strony Zalewu Wiślanego (stan październik 2014).


Pomost cumowniczy Pętli Żuławskiej w Rybinie - fot. Piotr Salecki

00,10-00,40 km

Za przystanią żeglarską (jeszcze na Szkarpawie) na lewym brzegu Wisły Królewieckiej prywatny pomost. Przy nim "tablice wstydu". Przed nami na prawym brzegu most zwodzony (niebieski). Przed mostem na prawym brzegu pomost cumowniczy. Możemy z niego zejść na ląd,
na cypel rozgraniczający Wisłę Królewiecką i Szkarpawę. Cypel uporządkowano, jest tu miejsce na ognisko. Rozbudowano także dom kultury. Możemy stąd podejść do sklepu i do obsługi obu mostów, która mieści się w niewielkim budynku przy moście na Szkarpawie. Most na Wiśle Królewieckiej otwiera się w godzinach parzystych, od maja do 15 października. Warto wiedzieć, że pomimo monitów Pętli Żuławskiej i wielu środowisk żeglarskich, kolejny most na Wiśle Królewieckiej - w Sztutowie - otwierany jest także do... 15, ale września.

Przed mostem, na prawym brzegu, jest jeszcze umocnione nabrzeże, gdzie znajduje się Przystań Hausbootów. Zazwyczaj większość miejsc jest zajęta przez stacjonujące tu jednostki, cumujące często w parach, burta w burtę, dla których jest to port macierzysty.


Przystań Hausbootów, most zwodzony w Rybinie - fot. Piotr Salecki


Most zwodzony w Rybinie - fot. Piotr Salecki

00,40 km
Most zwodzony w Rybinie
Drogowy, niebieski na Wiśle Królewieckiej, w ciągu drogi wojewódzkiej nr 505 Nowy Dwór Gdański - Stegna, został zbudowany w latach 1934-1936. Jest to most klapowy, z przeciwwagą. W latach 70. most został zamknięty dla ruchu wodnego i ponownie otwarty po remoncie w 2008 roku. Most jest konstrukcją żelbetonową, 4 przęsłową, o przęśle podnoszonym mechanicznie, za pomocą silników elektrycznych. Fundamenty mostu stanowią drewniane pale wbite w dno rzeki, które są przedłużeniem żelbetonowych filarów (podpór). Na moście umieszczona jest tablica informująca o godzinach otwarć, oraz znaki żeglugowe. Obsługa mostu ma swój budynek przy sąsiednim moście zwodzonym na Szkarpawie (żółtym).

  • Zestawienie godzin otwarć mostów, śluz, pochylni na całym szlaku od Gdańska do Iławy - tutaj.



Pomost cumowniczy za mostem zwodzonym w Rybinie - bez zejścia na ląd - fot. Piotr Salecki


Pomost cumowniczy za mostem zwodzonym w Rybinie - bez zejścia na ląd - fot. Piotr Salecki


Nabrzeże gospodarstwa agroturystycznego "Pokoje nad rzeką" w Rybinie - fot. P. Salecki

00,50

Tuż za mostem w Rybinie na prawym brzegu znajduje się pomost cumowniczy, dla jednostek oczekujących na otwarcie mostu. Z pomostu tego nie można zejść na ląd. Naprzeciwko, na lewym brzegu, znajduje się nabrzeże gospodarstwa agroturystycznego "Pokoje nad rzeką". To miejsce zwrócone jest "frontem do wody". Brzeg nie jest zbyt sprzyjający do cumowania tutaj, ale to nie szkodzi. Cumują tu jakieś małe pływadełka, motorówka, kajaki. "Pokoje nad rzeką" to miejsce bardzo ważne dla żeglarzy. Jak dotąd, jest to jedyne miejsce w Rybinie, gdzie żeglarze mogą skorzystać z prysznica (oczywiście również z toalet). Pozdrówcie ode mnie Panią Komorowską i zostawcie po sobie dobre wrażenie!


Wisła Królewiecka między Rybiną a Grochowem - fot. Piotr Salecki

00,50-01,80 km
Do Grochowa
Po dwóch zakrętach, po przepłynięciu około jednego kilometra na prawym brzegu widzimy okazałą rezydencję z własnym portem. Teren jest ogrodzony, nie widać żadnego ruchu, a miejsca strzeże kilka brytanów wykazujących dużą aktywność bojową. Tuż przed ową rezydencją przez rzekę przechodzi pierwsza linia wysokiego napięcia.
Jest odpowiednio oznakowana.


Rezydencja z własnym portem - fot. P. Salecki

01,80-02,40 km

Cumujemy w Grochowie I
Kolejny zakręt i na prawym brzegu widać zabudowania wsi Grochowo Pierwsze. To ok. 2,2 km szlaku. Przed nią kolejna, druga linia wysokiego napięcia. Wysokość 16 metrów. Uwaga! Linia ta "wzrokowo" wygląda na niższą niż jest w rzeczywistości i w ogóle na najniższą na Wiśle Królewieckiej. Za linią, na prawym brzegu wylot kanału odprowadzającego z polderu Grochowo. W głębi widoczna jest stacja pomp, która przecina tę drogę wodną. Według niektórych map to rzeczka Łaszka. Według innych kanał bez nazwy. Aby dalej nią płynąć, potrzebna będzie przenoska, a potem kolejne a więc to szlak typowo kajakowy. Jedna z jej odnóg dopływa aż do Zalewu Wiślanego (bezpośrednie połączenie przegradza wał przeciwpowodziowy),
a w miejscu gdzie się z nim łączy, znajduje się przecudnej urody stara przystań rybacka Łaszka, dostępna nawet dla jachtów o dużym zanurzeniu.

Po minięciu ujścia
owego kanału, widać na brzegu wiatę przystanku autobusowego i pawilonik sklepu. Jedno miejsce do lądowania na brzegu jest tuż przed wiatą przystankową. Dalej, po minięciu wiaty odnajdziemy kolejne odcinki brzegu pozbawione trzcin. Tam właśnie polecam lądowanie "na dziko". W Grochowie znajduje się przystanek autobusowy i niewielki sklep spożywczy, otwarty dwa razy dziennie przez kilka godzin.


Grochowo - fot. Piotr Salecki


Między Grochowem a Cegielnią - fot. Piotr Salecki


Cegielnia - panorama od strony Rybiny - fot. P. Salecki

02,40-05,20 km
Z Grochowa do cegielni
Za Grochowem rzeka wyraźnie się poszerza. Brzegi są nadal przeważnie trudno dostępne. Kolejna, trzecia linia energetyczna. Znaki wskazują na 20 metrów wysokości.
Po lewej stronie widać drogę i pojawiają się zbudowania gospodarstwa agroturystycznego. To miejscowości Grochowo II i III na prawym brzegu. Po prawej stronie niski brzeg i rozległa łąka. Za znakiem ostrzegawczym kolejnej linii wysokiego napięcia na prawym brzegu kawałek łąki nadający się do lądowania "na dziko".

Stara cegielnia
Po minięciu linii wn droga pojawia się także na prawym brzegu. Rzeka zakręca w lewo. W oddali widać już klimatyczne zabudowania nieczynnej cegielni na lewym brzegu. To charakterystyczny budynek, stojący prostopadle do rzeki, która zakręca przy nim niemal pod kątem prostym w prawo. To ok. 5 kilometr szlaku Wisły Królewieckiej.

Przy cegielni są dwa zakola wcinające się w ląd. To pozostałości dawnego portu ekspedycji produkowanych tu wyrobów. Można próbować tam wpłynąć, ale są mocno zarośnięte przez roślinność wodną. Jedno z tych zakoli przechodzi dalej w kanał odpływowy z polderu, a przy nim znajduje się Stacja Pomp. Wzdłuż brzegu rzeki resztki drewnianych pali, będących zapewne miejscem cumowania barek i pozostałościami dawnego pomostu.

05,20-05,80 km rozwidlenie szlaków
Cegielnia to także dla nas "znak drogowy" - do Sztutowa blisko! Po minięciu cegielni na prawym brzegu prywatna przystań. Stoją rowery wodne, kajaki i wielka motorówka. Podczas naszego rejsu nikogo jednak nie zastaliśmy.


Rozlewisko przy ujściu kanału odpływowego (wg niektórych źródeł to kanał Łaszka) między cegielnią a Sztutowem, którego zabudowania widać po lewej stronie... - fot. P. Salecki

Od cegielni do Sztutowa

Po chwili, po przepłynięciu około pół kilometra od cegielni na rzeka rozlewa się. Charakterystyczne rozlewisko na
(5,5 km szlaku) to miejsce rozgałęzienia szlaków w kształcie Y. My skręcamy w lewo. Ślepy kanał, ale prowadzący daleko wgłąb polderu, prowadzi w prawo. Na niektórych mapach występuje pod nazwą Łaszka. To może być ciekawe miejsce na nocleg na dziko. Z tego miejsca widać już w oddali na lewym brzegu zabudowania Sztutowa (od 6 do 7 km szlaku).


Sztutowo - panorama Wisły Królewieckiej i możliwych miejsc do zacumowania - fot. P. Salecki

  1. Przystań Polskiego Związku Wędkarskiego
  2. Betonowe nabrzeże, zdewastowane ale można cumować.
  3. Betonowa nabrzeże, , zdewastowane ale można cumować.
  4. Marina "Baltica" - keje, prąd, woda, wc, prysznic, czartery jachtów i motorówek.
  5. Most zwodzony i linia wysokiego napięcia.

05,80-06,80 km
Sztutowo
Miasteczko zlokalizowane jest na lewym brzegu rzeki. Pierwsze mijamy "industria" w postaci "tyłów" jakiegoś zakładu.

06,05 km
Następnie na lewym brzegu prywatną "kejkę" wędkarską z wygodną ławeczką i zaraz za nią przystań wędkarska. Stąd też otwiera nam się widok na cały odcinek rzeki, z zamykającym go mostem zwodzonym.


Przystań wędkarska w Sztutowie - fot. P. Salecki

Przystań wędkarska PZW

Pierwszym miejscem naszego postoju w Sztutowie może być właśnie "keja" (cudzysłów nie bez powodu) przystani wędkarskiej Koła PZW Sztutowo na lewym brzegu. Stoi tam charakterystyczny pomalowany na czarno baraczek (za nim w tle biały budynek mieszkalny). Żeby nie było tak całkiem ponuro drzwi i część ścian owej budki są za to jaskrawe - zielone (seledynowe) i niebieskie. Stąd do miejscowości i sklepu spacerkiem 15 minut. Z wc można skorzystać w urzędzie gminy. Najlepiej jednak o nic nie pytać, gdyż wc przeznaczone jest przede wszystkim dla interesantów urzędu i pracowników.

Za przystanią PZW znak ostrzegawczy czwartej linii wysokiego napięcia na lewym brzegu (wys. 16 metrów). Linia przechodzi nad rzeką przy moście zwodzonym.


Po minięciu przystani wędkarskiej na lewym brzegu początkwo mało dostępnie. Prawie do brzegu dochodzą ogrodzone place budowlane, składowe, hale, baraki, wyglądające na zaplecza jakichś przedsiębiorstw.


Betonowe nabrzeża - fot. P. Salecki

06,35 km
Resztki dawnych nabrzeży portowych

Z kolei widać już dwa, umocnione betonem fragmenty nabrzeża, z resztkami barierek i urządzeń cumowniczych. Kiedyś przybijały tu statki profesjonalnej żeglugi, w tym "białej floty", z czarterowymi rejsami wycieczkowymi Gdańsk-Sztutowo. Jeśli chcemy tu zacumować, wybieramy ten fragment bliżej mostu zwodzonego. Jeszcze niedawno to miejsce obrośnięte było gęstwą krzaków, kłaniających się rzece. Teraz można już tutaj swobodnie cumować. Chociaż nabrzeże wygląda na rozpadające się, nie ma pod ani nad wodą żadnych elementów które mogą uszkodzić kadłub. Przynajmniej na razie. Na brzegu jednak sporo wędkarzy, wertepy i dziury.


Panorama przystani po przebudowie wiosną 2010 - fot. Sławomir Jędrzejewski

06,45 km
Marina Baltica w Sztutowie
Najlepszym bez wątpienia miejscem na postój jest pierwsza w Sztutowie profesjonalna przystań dla żeglarzy "Marina Baltica". Powstała wiosną 2009 roku. Zlokalizowana jest w zatoce, przed samym mostem. To w zasadzie w ogóle pierwsza działająca prywatna przystań na szlaku Wisły Królewieckiej. Są tu solidne keje, jest zaplecze dla żeglarzy - prąd, woda, toalety i prysznic. Można wypożyczyć kajaki, łodzie i motorówki. Telefon kontaktowy: 502 11 11 88.
Bliskość Zalewu Wiślanego powoduje, iż możemy tu przypływać w trakcie zalewowych rejsów. To miejsce, gdzie możemy pozostawić jacht na dłużej. Podczas postoju w Sztutowie możemy dokonać większych zakupów. Jest tu również bank, poczta, ośrodek zdrowia, apteka, stacja beznzynowa. A także końcowa stacja Żuławskiej Kolei Wąskotorowej, którą możecie pojechać w romantyczną wycieczkę po Żuławach, do Stegny Gdańskiej i Prawego Brzegu Wisły, lub przez Rybinę (gdzie bierze początek Wisła Królewiecka) do Nowego Dworu Gdańskiego.

Tuż przed mostem zwodzonym w Sztutowie przez rzekę przechodzi czwarta linia wysokiego napięcia (~ 6,50 km szlaku).


Most zwodzony w Sztutowie - fot. Piotr Salecki


Most zwodzony w Sztutowie - fot. Piotr Salecki


Most zwodzony w Sztutowie - fot. Piotr Salecki06,58 km

Most zwodzony w Sztutowie

Przez wiele lat nieczynny, rdzewiejący, przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Podczas pierwszych rejsów Wisłą Królewiecką zastanawiałem się, czy kiedykolwiek jeszcze będzie uruchomiony. Tak się jednak stało! Dzięki rewitalizacji szlaku, w latach 2005-2006 naprawiono i uruchomiono most. Przez dwa lata jednak otwierany był sporadycznie i nie miał stałych godzin otwarć. Przyczyną był znikomy ruch wodny, wynikający ze zbyt niskich linii wysokiego napięcia. Jednak gdy późną jesienią 2007 podniesiono "druty". W 2008 roku most miał stałą obsadę i wyznaczone godziny otwierania - w dwugodzinnym "takcie" od 10 do 18. Ciekawostką jest stanowisko obsługi mostu. Znajduje się ono wewnątrz betonowego cokołu, schodzi się tam po ciasnych schodkach. Z zewnątrz widoczne jest charakterystyczne, przypominające "bunkrowe" okno. Most położony jest na 6,58 km szlaku.

Pan z obsługi jest bardzo sympatyczny i jeśli go poprosić, w razie pilnej potrzeby otworzy most także poza wyznaczonymi godzinami. Niestety, mimo monitów Pętli Żuławskiej, "sezon" otwarć kończy się zbyt wcześnie, bo 15 września, podczas gdy kolejny most na tej samej rzece, w Rybinie, otwierany jest do... 15 października.


Przystań żeglarska w Sztutowie - fot. Piotr Salecki


Przystań żeglarska w Sztutowie - fot. Piotr Salecki

06,65 km

Przystań żeglarska w Sztutowie

Nowa przystań na Wiśle Królewieckiej stanowi kolejną w ciągu przystani dla żeglarzy i wodniaków w ramach projektu Pętla Żuławska. Przystań powstała w ramach tzw. "II etapu" tego projektu realizowanego w latach 2013-2014. Oprócz przystani w Sztutowie, zbudowano przystań w Rybinie i Kątach Rybackich. Przystań zbudowano tuż za mostem zwodzonym, po lewej stronie w miejscu dwóch nabrzeży.

Przystań czy keja?
Niestety, należy od razu zauważyć, iż (poza nazwą) przystań wcale przystanią nie jest. Poza pomostem pływającym, nabrzeżem stałym  i slipem (zasadniczo dotychczas niesprawdzonym przez wodowanie "poważnych" jachtów) przystań nie ma żadnej infrastruktury dla żeglarzy. A więc nie ma toalet, nie ma prysznica, nie ma możliwości podłączenia prądu czy nabrania wody. Co prawda na terenie przystani znajduje się toaleta typu "toi-toi", ale nie jest to już chyba standard, oczekiwany po modernizacji przystani. Teren nie jest dozorowany, nie ma żadnej obsługi. A więc jest to po prostu keja, do której możemy przycumować.

Przystań została zlokalizowana w miejscu, gdzie przez lata stały dwa drewniane pomosty. Jeden został rozebrany całkowicie. Drugi został zbudowany całkowicie od nowa

Wodniacy przypływający do Sztutowa nie muszą się jednak stresować - wszystkie usługi których brak na terenie Przystani Żeglarskiej w Sztutowie, otrzymamy w najbliższym sąsiedztwie - w położonej tuż za mostem zwodzonym przystani Marina Baltica.

W ramach budowy przystani w Sztutowie wykonano:

  1. Slip umożliwiający samodzielne wodowanie jachtów [nie sprawdzony przez wodowanie dużych jednostek].
  2. Umocnienia antyerozyjne brzegu rzeki (wykonanie od strony rzeki palisady i okładziny z materaców gabionowych).
  3. Pontony pływające o wymiarach 40m długości i 4 m szerokości, umożliwiające czasowe cumowanie jachtów oczekających na opuszczenie zwodzonego mostu na Wiśle Królewieckiej.
  4. Pomost stały (w miejscu rozebranego zniszczonego pomostu).
  5. Parking na 5 miejsc postojowych
  6. Drogę gruntową umocnioną
  7. Estradę o średnicy 10m oraz drogi i ciągi piesze.

Za przystanią fragment piaszczystego brzegu zachęca do lądowania jachty mieczowe.


Pomnik-Muzeum niemieckiego obozu koncentracyjnego
Na skraju Sztutowa znajduje się Pomnik-Muzeum byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego. Małe dzieci nie są tam na szczęście wpuszczane - i słusznie. Dla młodzieży może to być jednak pouczająca lekcja historii. Zdjęcia, eksponaty - niemi świadkowie martyrologii, kilometry drutów kolczastych i baraki robią niezwykle przygnębiające wrażenie i przypominają tragiczne czasy II wojny światowej, pozostając na długo w pamięci.



Następna za Sztutowem miejscowość to Kobyla Kępa - fot. Piotr Salecki

06,65-11,50 km
Od Sztutowa do Zalewu Wiślanego
Po minięciu nowej przystani, na lewym brzegu możemy zaobserwować jachty i motorówki cumujące wprost do brzegu lub zaimprowizowanych pomostów. To najczęściej jednostki należące do mieszkańców. Rzeka znacznie poszerza
swoje koryto. Po obu stronach obwałowania.

07,00-08,50 km
Po przepłynięciu około kilometra (7,5 km szlaku) na lewym brzegu Stacja Pomp. Pojawiają się zabudowania wsi Kobyla Kępa i droga prowadząca od Sztutowa do tej miejscowości. Szereg prywatnych pomostów wędkarskich. To charakterystyczny element tego odcinka rzeki, od Sztutowa aż do ujścia do Zalewu Wiślanego. W Kobylej Kępie kolejna, piąta już linia wysokiego napięcia - wysokość 15 metrów (~ 8,5 km szlaku). Na lewym brzegu wysoki maszt stacji przekaźnikowej. Na długich odcinkach rzeka jest tu umocniona betnowymi płytami, aczkolwiek są oczywiście miejsca, gdzie możemy zacumować "na dziko". Oprócz betonowych płyt role umocnień pełnią całe ciągi drewnianych palików, szczególnie wzdłuż lewego brzegu.

08,50-11,50 km
Po minięciu zabudowań Kobylej Kępy rzeka skręca mocno w lewo, a w prawo odchodzi kanał odpływowy z polderu. Lewy brzeg (od 10 km szlaku) zaczynają porastać krzaki. Na zakolach trzcinowiska.

Kobyla Kępa - charakterystyczny maszt kratownicowy na lewym brzegu - fot. Piotr Salecki

Końcowy odcinek
rzeki to kilka dość ostrych zakrętów i ostatnia, wyjściowa "prosta", po minięciu linii wysokiego napięcia. Charakterystycznym miejscem tutaj są dalby, będące resztką światła "Wisła Królewiecka".
Ponieważ podejście od strony Zalewu jest mało widoczne wśród zieleni, dzienny znak podejściowy to absolutne minimum. Od wielu lat portal Pomorski Szlak Żeglarski zwraca się do odpowiednich służb nawigacyjnych o oznakowanie podejścia na Wisłę Królewiecką. Miejscowi żeglarze, zirytowani brakiem reakcji odpowiednich służb, samodzielnie wystawiają znak podejściowy - w sezonie 2014 była to pława z czarną kulą, ustawiona nieco na północ od wejścia na rzekę.

Wisła Królewiecka pomiędzy Kobylą Kępą a ujściem do Zalewu - fot. Piotr Salecki

11,45 km
Kończą się wały - na prawym brzegu wcześniej. Na lewym brzegu wał kończy fragment betonowego nabrzeża (11,5 km szlaku). To charakterystyczne miejsce, nadające się na biwak "na dziko". Za owym betonowym fragmentem jest "wnęka". Dokładnie w tym miejscu kończy się wał przeciwpowodziowy i skręca pod kątem prostym prostopadle do rzeki. Jest tam odcinek ok. 3-5 metrów piaszczystego, wolnego od trzcin brzegu, choć mogą tam pływać różne śmieci. Obecnie wnęka owa zarosła prawie całkowicie trzcinami i jest to miejsce trudno dostępne. Jeśli jednak uda nam się dobić - możemy stąd odbyć sympatyczny spacer koroną wału do Kątów Rybackich - około 40 minut. Czasem sporo wędkarzy. Stąd już widać rozległe trzcinowiska wzdłuż brzegów Zalewu Wiślanego i oczywiście samo ujście Wisły Królewieckiej do Zalewu. To dobre miejsce na krótki postój a także w celu orientacji, jakie warunki panują na Zalewie.

Inne ciekawe miejsce na postój znajduje się prawie dokładnie naprzeciwko, na prawym brzegu. To ładna piaszczysta plaża, na zmianę z kamieniami. Jeżeli rzucicie kotwicę, to przygotujcie się na wyciągnięcie wielkiej błotnistej kuli.

Koniec wału po lewej stronie to wnęka do zacumowania... - w 2009 roku - fot. P. Salecki

Koniec wału po lewej stronie to wnęka do zacumowania... - w 2009 roku.


I to samo miejsce, całkowicie zarośnięte, w 2016 roku... - w 2009 roku. Na brzegu tablice - jedna z nich zaprasza do Sztutowa, druga straszy, że na szlaku są nieoznakowane linie energetyczne (co jest nieprawdą) - fot. P. Salecki - fot. P. Salecki


Wejście na Wisłę Królewiecką od strony Zalewu ginie wśród trzcin. Dlatego naturalnym drogowskazem będą dla was słupy napowietrznej linii energetycznej. Fot. P. Salecki

Wejście na Wisłę Królewiecką - szlak wskazuje boja wystawiana przez żeglarzy ze Sztutowa - fot. P. Salecki


Wejście na Wisłę Królewiecką - szlak wskazuje boja wystawiana przez żeglarzy ze Sztutowa - fot. P. Salecki




11,50 km

Wyjście na Zalew Wiślany
Wypływając na wody Zalewu trzymamy się lewej strony! Po prawej spłycenia i mielizna! Jest trochę sieci, ale raczej wyraźnie widać, którędy płynąć. Mogą zdarzyć się samotne kijki od sieci.

Wejście od strony Zalewu Wiślanego
Od strony Zalewu wejście na Wisłę Królewiecką dość trudno jest zauważyć. Już z daleka należy się kierować na dwa maszty linii wysokiego napięcia. Płynąc Zalewem wzdłuż brzegu, od strony stawy "Gdańsk" (uważając na przybrzeżne płycizny i mnóstwo sieci), mijamy najpierw zatoczkę, do złudzenia przypominającą ujście rzeki. Właściwe wejście znajdujemy za wysuniętym na Zalew cyplem. Płynąc od strony Kątów Rybackich czy Krynicy szukajmy wejścia na trawersie linii pława KĄT-Pława K-2.
Spółka Pętla Żuławska postuluje o wystawienie choćby jednej pławy wskazującej podejście od strony Zalewu.

Piotr Salecki

 

 

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź